Na co mamy wpływ, a na co nie. O odzyskiwaniu sprawczości 

„Nie wybieramy wszystkich historii, które nas spotykają. Ale możemy zdecydować, kim będziemy w opowieści, którą tworzymy dalej.”

Bezsilność, bezradność – to jedne z najbardziej frustrujących stanów, jakich doświadczamy. Chcielibyśmy móc zmienić sytuację, wpłynąć na kogoś, ale nie zawsze jest to możliwe. Jedyny wpływ jaki mamy, to na siebie.
Jak to rozróżnić i jak odzyskać spokój? 

Między bezsilnością a nadmierną odpowiedzialnością

jednym z najważniejszych rozróżnień, które wpływa na to, jak odbieramy świat, innych i siebie jest umiejętność rozpoznania :”mam na to wpływ, to zależy ode mnie” od „nie mam na to wpływu, to nie zależy ode mnie”. 

Nie mamy wpływu na to, co już się wydarzyło

Nie możemy zmienić:

  • dzieciństwa, które mieliśmy,
  • decyzji innych ludzi,
  • czyjejś niedojrzałości, braku empatii albo ograniczeń,
  • strat, które nas spotkały,
  • słów, które ktoś kiedyś wypowiedział,
  • tego, czy ktoś nas zobaczył, docenił, pokochał tak, jak potrzebowaliśmy.

Przeszłość jest zamkniętym rozdziałem.Ale…

Mamy wpływ na znaczenie, jakie nadajemy temu, co się wydarzyło

To nie oznacza zaprzeczania faktom. Chodzi raczej o: „To się naprawdę stało i co ja dziś mogę z tym zrobić?”

Dwie osoby mogą przeżyć podobne doświadczenie i zbudować z niego zupełnie inne historie o sobie.  Jedna może powiedzieć: „Skoro mnie odrzucono, jestem nieważna”. Inna powie: „Doświadczyłam odrzucenia. To było bolesne. Ale to nie jest opowieść o mnie, tylko o tej osobie, o tym, jak się zachowała, a nie o tym ile jestem warta”. 

Nie mamy wpływu na innych ludzi

To jedna z najtrudniejszych lekcji. Nie możemy sprawić, żeby ktoś:

  • zrozumiał nas,
  • przeprosił,
  • stał się bardziej czuły,
  • pamiętał o nas
  • kochał nas 
  • zachował się tak, jak oczekujemy czy potrzebujemy. 

Czasami latami czekamy na moment, w którym druga osoba „wreszcie zrozumie, wreszcie to przyzna, wreszcie to zrobi”. A to może nigdy nie nastąpić. I pozostaniemy w poczuciu zawieszenia i bezradności. 

Mamy wpływ na to, ile miejsca dajemy innym w swoim świecie

Nie wybieramy tego, co ktoś zrobił. Ale wybieramy:

  • ile razy będziemy wracać do tej historii,
  • czy będzie ona centrum naszej uwagi,
  • czy stanie się jedną z części naszego życia.

Można pamiętać i jednocześnie nie żyć w pamięci. Bo jest różnica między:

pamiętać a rozpamiętywać. 

Nie mamy wpływu na to, jaką przeszłość dostaliśmy

Ale mamy wpływ na to, co przekażemy dalej. To ważny moment odzyskiwania mocy.

Nie wybieraliśmy:

  • rodzinnych schematów,
  • sposobów komunikacji, których nas nauczono,
  • tego, jakie przekonania o sobie w nas zaszczepiono.

Ale możemy zauważyć: „To dostałem. Czy chcę to dalej nieść?”

Mamy wpływ na swoją dzisiejszą narrację

Każdy z nas tworzy opowieść o sobie. Czasem brzmi ona:

„Zawsze miałam pecha”.

„Ludzie mnie wykorzystują”.

„Nic mi nie wychodzi”.

Ale warto sprawdzić: Czy to naprawdę cała historia? Szukajmy wyjątków: 

chwil, kiedy jednak byłaś silna, radziłeś sobie, wybierałaś/eś inaczej. Dzięki temu historia przestaje być twoim więzieniem.  

Największa wolność pojawia się wtedy, kiedy przestajemy walczyć z tym, czego nie zmienimy

Akceptacja nie oznacza zgody. Oznacza: „To było. Nie zmienię tego. Ale nie chcę, by to mnie definiowało lub raniło przez kolejne lata”.

⸻

Ćwiczenie dla czytelnika: 

Narysuj dwa okręgi.

Pierwszy nazwij: „Mam wpływ”

Wpisz:

  • moje decyzje,
  • moje granice,
  • moje reakcje,
  • moje wybory,
  • moje działania dzisiaj.

Drugi: „Nie mam wpływu”

Wpisz:

  • cudze emocje,
  • cudze decyzje,
  • przeszłość,
  • cudze oceny,
  • cudze zmiany.

I sprawdź na jakimś konkretnym przykładzie ze swojego życia, ile energii i czasu oddajesz drugiemu kołu.

⸻

Na zakończenie:

Jedną z najważniejszych rzeczy, których uczymy się w procesie psychoterapii i rozwoju osobistego, jest rozpoznawanie granicy pomiędzy tym, co należy do nas, a tym, co nigdy nasze nie było.

To granica między odpowiedzialnością a obciążeniem.

Pomiędzy sprawczością a poczuciem winy.

Pomiędzy wpływem a próbą kontrolowania tego, czego kontrolować nie możemy.

Wiele osób przez lata niesie ciężar spraw, które wydarzyły się poza ich wpływem. Wracają do dawnych sytuacji, rozmów, decyzji innych ludzi i próbują znaleźć moment, w którym „mogły zrobić coś inaczej”.

Czasem to ważna refleksja. Ale czasem staje się pułapką — bo człowiek zaczyna brać odpowiedzialność za coś, co nigdy nie należało do jego obszaru wpływu.

Odzyskiwanie siebie często zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy uzależniać swój spokój od czyjejś przemiany.

Największa zmiana zaczyna się od pytania: co jest moje?

Moje są:

moje decyzje,

moje granice,

moje wybory,

moje reakcje,

moje dzisiejsze działania.

Nie moje są:

cudze emocje,

cudze decyzje,

cudze ograniczenia,

przeszłość,

to, czego ktoś nie potrafił mi dać.

Dojrzałość nie polega na tym, że wierzymy, że wszystko zależy od nas, ale na tym, że uczymy się rozpoznawać, co naprawdę jest w naszych rękach.

Powodzenia!

Renata Mazurowska

Dodaj komentarz