Kryzys wieku średniego. Między początkiem życia i końcem

Wiek średni. Niesprawiedliwy dla płci. Mężczyzn zastaje w pełni sił, wciąż atrakcyjnych, kobiety u schyłku zdolności do rodzenia potomstwa, z przemijającą urodą. Gdy mężczyźni w wieku 40 lat przeżywają swą „drugą młodość” i mają na to społeczne przyzwolenie, kobiety muszą powoli szykować się do roli matrony.

„Druga młodość” bywa tematem żartów, ale i niesprawiedliwych ocen. Istnieje społeczne przyzwolenie na szaleństwa statecznych – zdawałoby się – dotąd mężów. Mogą założyć drugą lub trzecią rodzinę, płodzić kolejne dzieci. O kobietach pragnących udowodnić sobie i światu, że w wieku średnim wciąż są atrakcyjne dla mężczyzn, mówi się pogardliwie „ryczące czterdziestki”. Niezamężny mężczyzna wciąż jest dobrą partią, kobieta w podobnym wieku – starą panną. Oboje jednak muszą zderzyć się ze świadomością, że to życiowy zakręt.

Ten stan zawieszenia między młodością i starością jest tak intensywnie przeżywany, ponieważ człowiek – i kobieta, i mężczyzna – musi się zmierzyć z perspektywą własnego końca. Tak bardzo nagle realnego, a nie hipotecznego – kiedyś tam… Z perspektywą starzenia się, ustępowania miejsca młodszym, w końcu odsuwaniu się w cień, odchodzenia.

Jedni prędzej czy później godzą się z mającą swój kres perspektywą, inni jej zaprzeczą, nie przyjmą do wiadomości. Będą udowadniać sobie i światu, że (wciąż) są nieśmiertelni, a świat przytknie im łatkę „kryzysu wieku średniego”.

Co już zrobiłem/am, co jeszcze przede mną?
Czterdziestka to umowna połowa życia. W naszym otoczeniu pojawia się coraz więcej osób zapadających na ciężkie choroby, także wśród rówieśników, rodzice starzeją się i umierają, dzieci dorastają i przechodzą bunt nastolatków. Czterdziestolatek dostrzega, że już nie mówi się o nim „ten młody” albo że „dobrze się zapowiada”, ale że „w tym wieku” powinien coś osiągnąć, mieć na koncie jakieś sukcesy, np. zawodowe czy finansowe. Psychologowie mówią, że  to taki moment, kiedy zaczynamy spostrzegać życie całościowo, jako pewien proces, a nie jako ciąg oddzielnych wydarzeń i widzimy, że nie mamy tych dni nieskończenie wiele. Że wciąż mamy te same marzenia do spełnienia, czas mija, a my ich nie zrealizowaliśmy. Czy jest jeszcze szansa, by coś osiągnąć?

Ostatnia szansa
Osobom, którym trudno jest pogodzić się z przemijaniem, powyższe fakty mogą wydawać się przerażające. Ucieczki od samych siebie szukają np. w ramionach młodszych partnerów.  Zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Szanse obu płci nie są jednak równe. Mężczyźni około czterdziestki są najczęściej w najlepszym momencie swojego życia, ustabilizowani życiowo i zawodowo, znający swoją wartość, wciąż sprawni fizycznie, atrakcyjni dla kobiet. Mogą i często próbują rozpocząć życie raz jeszcze, z nową partnerką.

U kobiet jest inaczej, ich uroda, a zatem atrakcyjność dla partnerów zaczyna przemijać, pojawiają się zmiany w gospodarce hormonalnej, „przekwitają”,  co może być trudne do przyjęcia i dla kobiety i dla jej otoczenia. U mężczyzn zmniejsza się popęd seksualny, u kobiet przeciwnie – potrzeby i świadomość własnych potrzeb rosną. Dlatego i kobieta, i mężczyzna 40+, mający już doświadczenie, chętniej dzielą się nim z młodszymi partnerami. Tu chodzi nie tylko o seks, ale o pewną energię wynikającą z zaprzeczenia przemijania i zaprzeczenia śmierci.

Dla kobiet młody mężczyzna rzadko jest jednak trofeum, którym może pochwalić się na forum społecznym, bo otrzyma łatkę „ryczącej czterdziestki”. Co innego dla mężczyzn – romans z młodą kobietą to wyraźny sygnał do świata, że ma wystarczające zasoby – materialne, intelektualne i seksualne, by zdobyć i zatrzymać przy sobie młodą a więc atrakcyjną partnerkę.

Na dobre i na złe
Łatwo być w związku, gdy jest się młodym, atrakcyjnym, całe życie ma się przed sobą, dopisuje zdrowie, sprawność  intelektualna i fizyczna. Nic, tylko kochać!  Życie jednak rzadko realizuje wyłącznie optymistyczne scenariusze. Z czasem pojawiają się choroby,  problemy z dziećmi, nieprzewidziane zdarzenia, mniejsze lub większe katastrofy, starzenie się i śmierć. To po to ludzie są razem, żeby się w tych trudnych momentach wspierać. Wiek średni jest przełomem, przejściem od młodości do dojrzałości, do życia bardziej świadomego. Fizycznym objawem tego przejścia jest u kobiet jest menopauza, u mężczyzn andropauza. PAUZA. Chwila na zatrzymanie, na przemianę. Im silniejsza identyfikacja z obrazem siebie jako osoby pięknej i atrakcyjnej, tym tę zmianę trudniej zaakceptować. Zwłaszcza jeśli dotychczasowy bilans życia nie jest dodatni. Nie każdemu uda się do tego czasu stworzyć prawdziwie dobrą, trwałą relację, osiągnąć status materialny i zawodowy. Stąd bardzo częste w tym czasie załamania, depresje, autodestrukcyjne zachowania.

Kryzys jednego z partnerów może przełożyć się na kryzys całego związku. Może ten związek albo zakończyć, albo wzmocnić. I wówczas ten stary także może stać się „nowy”, bo przewartościowany, bardziej otwarty na drugą osobę, na realizację swoich lub wspólnych marzeń. Zwłaszcza, że to zwykle jest czas, gdy dzieci opuszczają dom, więc pustkę można wypełnić zwiększoną uwagą na potrzeby własne, partnera i związku.

Zgoda na przemijanie
Trudna jest akceptacja własnego przemijania, ale pozwala żyć dalej mniej ryzykownie, zdrowiej, godnie. Akceptując życie z jego wszystkimi aspektami. Akceptując partnera, który też się zmienia. Jesteśmy częścią natury, w której wszystko ma swój początek i kres.

Wiek średni jest też czasem dojrzałości, zbierania owoców, korzystania z mądrości doświadczeń. Wtedy właśnie nieocenionym dobrem okazuje się sprawdzony życiowy partner, który zna nasze słabe, ale i dobre strony, z którym udało się wypracować bliską więź, który być może nie jest aż tak atrakcyjny jak ktoś zupełnie nowy czy młody, ale z którym lubimy spędzać czas, który zna nasze nawyki i upodobania, na którym mogliśmy wesprzeć się w gorszych czasach.

Od siebie nie uciekniesz

Jak daleko jednak można uciec od siebie? Nie za daleko. Warto przystanąć, wziąć głęboki oddech i nie spodziewając się zbyt wiele, iść dalej. Każdy dzień jest przecież darem. Jeśli żyjemy świadomie, to wiemy, że życie może się skończyć w każdej chwili, niekoniecznie za następne 40 lat. Możemy więc zmienić perspektywę i pomyśleć, ile nam się jednak dotychczas udało i za co jesteśmy wdzięczni. Zgoda na to, że nikomu w życiu nie uda się wszystkiego doświadczyć, wszystkiego przeżyć, przynosi spokój. I radość z każdej przeżytej świadomie chwili. Bo przecież jeszcze nie wszystko za nami. W języku japońskim słowo „kryzys” oznacza także „szansę”. Nie zmarnujmy jej.

 Renata Mazurowska

Jeden komentarz

  1. Kobieta szybciej zaczyna się starzeć to fakt, za to kiedy zrobi to już mężczyzna, od razu dziadzieje. Choć to nikogo nie pociesza, bo nie w tym rzecz. Może rzeczywiście w tym wszystkim znaleźć jakiś złoty środek typu siłownia, spacery, sport lub jakieś inne ulubione zajęcie. Czasu się nie cofnie, więc bunt jest rzeczywiście bez sensu:) Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s